24 października 2026

Tarcza Natury, czyli zielnik w butelkach

Przybywa osób skorych do naśladowania „panien apteczkowych”, czyli opiekunek chorych, sporządzających tynktury (łac. tinctury). Inaczej nalewki prozdrowotne, ziołowe zazwyczaj. W muzeach są eksponaty dokumentujące bogatą historię sporządzania leczniczych nalewek. A nawet szafę panny apteczkowej, podobną do tej, którą posługiwała się pani Barbara, mama Adama Mickiewicza, gdy w roli na poły medycznej używała nalewek do podratowania zdrowia mieszkańców szlacheckiego dworu.

O takiej roli wspomina Zygmunt Gloger w Encyklopedii Staropolskiej (I tom). A w Ciechanowcu w Muzeum Rolnictwa zachował się wydany w 1786 roku „Dykcyonarz Roślinny”. Ułożył go ks. Krzysztof Kluk, wybitny przyrodnik epoki stanisławowskiej. Bogate źródło wiedzy mieszczące opis półtora tysiąca gatunków roślin, w tym 317 gatunków leczniczych.

Bzu czarnego owoc daje moc

Dla zabieganych ciekawym rozwiązaniem są propozycje firmy „Runo” ujęte w serii „Zielnik w butelce” w trzech odmianach.

Pierwsza to „Tarcza Natury” – kompozycja 4 ziół oraz owoców czarnego bzu i dzikiej róży. Dzięki obecności lipy, tymianku, szałwii i rumianku mikstura ma działanie podnoszące odporność organizmu.

Druga – „na trawienie” – stosowana od wieków w ludowej tradycji zielarskiej na bazie liści orzecha włoskiego. Ta tynktura jest często określana mianem cudu natury albo oczyszczacza organizmu. W jakże zielarskim „Runie” do bazy dodano miętę, koper i melisę oraz imbir, cynamon oraz goździki. Mieszanka „Łyk Natury” polecana jest po posiłkach na uspokojenie żołądka.

Trzeba jeszcze wspomnieć o tynkturze relaksacyjnej, gdzie pomieszczono lawendę, melisę, lipę, dziką różę i głóg. W istocie ta „Ziołowa Harmonia” działa kojąco.

Fair Wild, czyli zbiory etyczne

Zielnik w butelce to tylko część zielarskiej działalności „Runa” z Hajnówki. Firma otwiera smakoszom drzwi do świata przypraw. Wciąż rozwijającego się w Polsce, zaś jego wartość przekroczyła już 2 miliardy złotych. Powstają zakłady zielarskie, ale „Runo” ma tę przewagę, że jako jedyna firma w Polsce od 2009 roku ma certyfikat Fair Wild. Przyznawany przez szwajcarską jednostkę certyfikującą dokument pozwala prowadzić skup surowca w sposób etyczny. Zgodnie ze standardami zrównoważonego pozyskiwania surowca tj. dbałością o utrzymanie populacji danego gatunku oraz ochronie innych gatunków występujących w sąsiedztwie.

Prezes Eugeniusz Sidoruk podkreśla:

– Z zadowoleniem akcentuję, że jako jedyna firma w Polsce posiadamy certyfikat Fair Wild. Założeniem szwajcarskiej Fundacji Fair Wild jest umożliwienie transformacji zarządzania zasobami naturalnymi i praktyk biznesowych. Tak aby były one ekologiczne, odpowiedzialne społecznie i w pełni ekonomiczne w całym łańcuchu wartości produktów rosnących dziko.

Wizją fundacji jest sprawiedliwy i dziki świat, w którym różnorodność biologiczna jest chroniona przez zrównoważone podejście do zbierania. Zbieracze, pracownicy i ich otoczenie społeczne jest szanowane i traktowane sprawiedliwie. Zioła dziko rosnące są pozyskiwane w taki sposób by nie niszczyć populacji. Posiadamy 4 punkty skupu Fair Wild, wszystkie są ulokowane na Podlasiu (Babia Góra, Kleszczele, Pręty oraz Hajnówka)”.

Na dobre związki z natura wpływa lokalizacja firmy na skraju Puszczy Białowieskiej, w Hajnówce. Spółka „Runo” wpisuje się w tradycję pozyskiwania i przetwarzania darów oferowanych przez czystą ekologicznie Ziemię Podlaską. Firma dysponuje 14 punktami skupu Bio – od Podlasia po Mazury. Uzyskała oczywiście stosowny certyfikat produkcji ekologicznej. Jest członkiem Stowarzyszenia „Polska Ekologia”.

Gold Tea na złote gody

Przez 34 lata działalności firma dopracowała się elastycznego układania asortymentu, zgodnego z popytem i pozyskiwaniem surowca. Oprócz komponowania przypraw konfekcjonuje zioła i wytwarza herbatki ziołowe i owocowe.

Wśród nich jedna jest wyjątkowa. To owocowo-ziołowa „Gold Tea” z prawdziwymi płatkami złota jadalnego, 23 karatowego. Wprost idealna na uroczyste obchody z okazji „złotych godów” (50 rocznica ślubu). Ma w sobie m.in. suszone jabłko, gruszkę, owoc róży, rodzynki, wierzbownicę.

Zagranica pije polskie napary

Z kojącego działania kompozycji ziołowo-owocowych, z aromatycznych naparów korzystają też zagraniczni odbiorcy. Lista eksportowych adresów imponuje. – Nasze zioła – wylicza prezes Eugeniusz Sidoruk – eksportujemy do: Niemiec, Włoch, Rumunii, Francji, Hiszpanii, Łotwy, Litwy, Czech, Austrii, Szwecji, Szwajcarii, Północnej Macedonii, Anglii, Norwegii, Bułgarii. Jak również do Stanów Zjednoczonych Ameryki, Kanady oraz Japonii. Firma powstała w 1991 roku – co daje nam 34 lata sukcesów na rynku zarówno polskim jak i zagranicznym”.

Bohdan Juchniewicz

Zaloguj się

Zarejestruj się

Reset hasła

Wpisz nazwę użytkownika lub adres e-mail, a otrzymasz e-mail z odnośnikiem do ustawienia nowego hasła.