Druga połowa października to szczyt procesu przebudowy rynku z letniego na jesienno-zimowy. Maleje podaż krajowych warzyw ciepłolubnych spod osłon a co za tym idzie wzrost ich cen.
Wzrosty cen nie są na tyle wysokie, żeby otworzyć okienko opłacalności importu poza nielicznymi wyjątkami jak sałata lodowa z Hiszpanii i ogórki szklarniowe z Rosji. Przykładem może być papryka czerwona, której ceny z produkcji krajowej oscylują wokół 9-10 zł/kg gdy zakup papryki w Hiszpani wymagał by kwoty 18 zł/kg. W najbliższych dniach możemy spodziewać się pierwszych dostaw importowanych rzodkiewek z Włoch i bakłażanów z Hiszpanii.
W przypadku warzyw krajowych uprawianych w gruncie podaż zachowuje się stabilnie a co za tym idzie i ich ceny. Trwają próby importu marchwi z Holandii w cenie zbliżonej do poziomu cen marchwi krajowej czyli 1-1,2 zł/kg.
Kończą się zbiory krajowych jabłek i gruszek. Wzrost podaży wywołał spadki cen średnio o 25-30% do poziomu 2-3 zł/kg w zależności od jakości i kalibru. Koniec podaży krajowych śliwek prosto z drzewa. Węgierki pojawiają się sporadycznie a ich jakość jest daleka od oczekiwań. Oferowany towar pochodzi z przechowalni.
Chłodna pogodna opóźnia dojrzewanie malin i truskawek spod osłon – ceny malin dochodzą do 50 zł/kg a truskawek do 30 zł/kg. Przeważa towar uprawiany w szklarniach, ponieważ tunele foliowe są już za zimne. Podaż krajowych borówek wysokich wyhamowała do minimalnego poziomu a ceny nawet do 50 zł za największe kalibry. Importowany z Peru odpowiednik kosztuje 50-65 zł/kg.
Obserwujemy pierwsze dostawy tegorocznych cytrusów z basenu śródziemnomorza. Są to tureckie i hiszpańskie cytryny i hiszpańskie mandarynki. Kupcy ostrzegają jednak, żeby nie liczyć na ich wysoki poziom smakowitości i na niego poczekamy kilka tygodni.
Maciej Kmera





