Rozmowa z Konradem Palką, prezesem spółki Panaceum Cannmed
Choć polscy pacjenci nadal korzystają głównie z importowanej medycznej marihuany, branża coraz śmielej przygotowuje się do uruchomienia krajowej produkcji. Pierwsze projekty upraw są na etapie realizacji, a firmy wspólnie z instytutami badawczymi inwestują w zaplecze produkcyjne i technologie spełniające rygorystyczne normy farmaceutyczne. Sprawdzamy, na jakim etapie są te działania i kiedy polski surowiec może trafić do aptek.
Polski Portal Rolniczy i Konsumencki: Witamy ponownie. Minął ponad rok od naszej ostatniej rozmowy o rynku medycznej marihuany w Polsce. Czy możemy już ogłosić sukces? Czy polski surowiec farmaceutyczny trafił na apteczne półki?
Konrad Palka: – Na ten moment muszę odpowiedzieć: jeszcze nie. W tym roku sytuacja w aptekach nie ulegnie drastycznej zmianie, jeśli chodzi o pochodzenie surowca – wciąż polegamy na imporcie. Widzimy jednak wyraźne „światełko w tunelu”. Z moich informacji wynika, że w tym roku ruszy kilka polskich upraw, co przy optymistycznym scenariuszu pozwoli na pojawienie się rodzimego produktu w aptekach pod koniec 2027 roku.
Z pozytywów, które odczują pacjenci: skończył się monopol wielkich koncernów. Na rynku pojawili się nowi dostawcy, w tym polscy importerzy, co wymusiło konkurencję i realny spadek cen detalicznych. To sygnał, że rynek dojrzewa.
Czy w ciągu ostatniego roku prawo stało się bardziej przyjazne dla firm chcących uprawiać konopie inne niż włókniste?
– Legislacyjnie stoimy w miejscu. Kluczowa pozostaje Ustawa o przeciwdziałaniu narkomanii, która mówi jasno: uprawę konopi medycznych może prowadzić wyłącznie instytut badawczy podległy Ministrowi Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Musimy jednak pamiętać o jednym: sama uprawa to dopiero początek drogi. W terminologii farmaceutycznej „medyczna marihuana” to surowiec farmaceutyczny do sporządzania leków recepturowych. Aby ziele stało się lekiem, musi zostać przetworzone, przebadane i spakowane w rygorystycznym reżimie GMP (Dobrej Praktyki Wytwarzania). Musimy udowodnić, że produkt spełnia wymogi farmakopealne – od czystości mikrobiologicznej po stabilność zawartości THC z dokładnością do +/- 10%.
Skoro prawo się nie zmieniło, to dlaczego właśnie teraz polskie uprawy zaczynają realnie ruszać?
– Zmieniło się nastawienie. Instytuty badawcze dostrzegły w tych projektach szansę na pozyskanie środków na szeroko zakrojone badania, nie tylko konopne. Również jak sądzimy w Ministerstwie Rolnictwa widać zrozumienie dla sensu rozwoju tej branży. Trudno akceptować sytuację, w której kraje uważane za rozwijające się, jak Ghana, budują potencjał produkcyjny na poziomie 50 ton rocznie, a Polska – kraj o ogromnych tradycjach rolniczych – pozostaje w stagnacji. Jako przedsiębiorcy, wspólnie z partnerami naukowymi, po prostu przestaliśmy czekać i przeszliśmy do działania w ramach obowiązujących przepisów.
Jak w ten proces wpisuje się Państwa firma? Czy macie już partnera naukowego?
– Tak, mamy umowę z renomowanym Instytutem Naukowym. Model jest klarowny: my przygotowujemy i finansujemy obiekt, a Instytut prowadzi w nim uprawę pod nadzorem Głównego Inspektora Farmaceutycznego. Co istotne, uzyskaliśmy dwie pozytywne opinie z Krajowej Administracji Skarbowej (indywidualne interpretacje podatkowe), które potwierdzają poprawność i zgodność z prawem naszego modelu współpracy. Jesteśmy pewni fundamentów formalno-prawnych tego przedsięwzięcia.
Brzmi to jak gotowy plan. Czy coś jeszcze stoi na przeszkodzie, by ruszyć z produkcją?
– Wyzwaniem, jak zawsze przy projektach o takiej skali, jest kapitał. Budowa Wytwórni GMP, która obejmuje zarówno produkcję substancji czynnej (API), jak i surowca farmaceutycznego, to ogromny nakład finansowy. Sektor bankowy wciąż podchodzi do branży konopnej z dużą rezerwą. Dlatego zdecydowaliśmy się na krok, który jest standardem na Zachodzie, a u nas staje się coraz popularniejszy: finansowanie społecznościowe.
Kampania finansowania społecznościowego w branży farmaceutycznej? To dość innowacyjne podejście.
– I bardzo transparentne. W maju ruszamy z kampanią pożyczkową na platformie Finansowo.pl – to jedyny podmiot w Polsce z licencją KNF na taką działalność. Nasza oferta jest wzorowana na modelu obligacji skarbowych, ale z dużo wyższą rentownością. Zaciągamy pożyczkę od inwestorów na 3 lata, oferując oprocentowanie od 2,5 do 2,8 raza wyższe niż w przypadku trzyletnich obligacji skarbowych.
Co ważne dla bezpieczeństwa inwestorów: pożyczki są zabezpieczone hipoteką oraz aktywami spółki. Nad całym procesem czuwa niezależny administrator zabezpieczeń – renomowana kancelaria prawna, która pilnuje, by środki były wydatkowane zgodnie z celem: na dokończenie hali uprawowej i wyposażenie wytwórni.
Kiedy zatem pacjenci będą mogli kupić Państwa produkt?
– Będziemy perfekcyjnie przygotowani, ale proces rejestracyjny w URPL (Urząd Rejestracji Produktów Leczniczych) trwa 210 dni i jest jednym z najbardziej wymagających w Europie. Do tego dochodzą badania jakościowe i stabilności produktu. Realnie celujemy w koniec rok 2027. Nasza wytwórnia będzie miała jednak szersze zastosowanie – dzięki zautomatyzowanej linii o wydajności 2000 kg miesięcznie, będziemy świadczyć usługi konfekcjonowania i certyfikacji GMP dla innych podmiotów z kraju i zagranicy.
Jak widzi Pan przyszłość tego rynku w Polsce w ciągu najbliższych 5 lat?
– Czeka nas skokowy boom, podobny do tego w Niemczech czy Wielkiej Brytanii. Niemcy w 2025 roku importowały ponad 200 ton suszu. Nasze analizy wskazują, że potencjał polskiego rynku to 80-100 ton rocznie. Pojawienie się polskiego surowca i nowoczesnych wytwórni takich jak nasza, obniży ceny i zwiększy dostępność terapii. Skorzystają na tym przede wszystkim polscy pacjenci, a rolnictwo zyska nowy, wysokomarżowy sektor gospodarki.
Zapraszam wszystkich, którzy chcą stać się częścią tej rewolucji, do zapoznania się z naszą ofertą na stronie inwestycje.finansowo.pl
Dziękujemy za rozmowę i życzymy powodzenia w realizacji planów.
– Dziękuję bardzo.
https://inwestycje.finansowo.pl/oferty/nadchodzace/panaceum-cannmed





