Od czerwca obowiązują nowe zasady oznakowania miodu. Producenci mieszanek muszą dokładniej informować, z jakich krajów pochodzi produkt.
Jolanta Pliszka, prezes terenowego koła Bartnik w Pasłęku (warmińsko-mazurskie), przyznała, że dla producentów oferujących własny, lokalny miód może być to dobra wiadomość.
– Uważam, że to bardzo dobry ruch. Dlatego, że każdy ma obowiązek na słoiku przedstawić pochodzenie miodu procentowo. Jeżeli w słoiku jest trochę z Chin, Ukrainy to wszystko ma być pokazane – powiedziała.
Pszczelarze zauważają też, że klienci coraz częściej pytają o pochodzenie produktu i wybierają miód z lokalnych pasiek. Ich zdaniem nowe oznaczenia mogą dodatkowo pomóc w budowaniu zaufania do polskiego miodu.
– Zyskamy na tym, bo my pszczelarze mamy w stu procentach polski miód. Jeszcze parę lat temu było tak, że prosiliśmy o sprzedaż miodu, a teraz jest odwrotnie. Wszyscy nas pytają czy my mamy miód, więc jest lepiej – dodała Jolanta Pliszka.
Pszczelarze podkreślają jednak, że najważniejsza będzie świadomość konsumentów. To od tego, czy klienci będą sprawdzać etykiety i wybierać produkty z określonym pochodzeniem, zależy, jak duży wpływ nowe przepisy będą miały na rynek.
Źródło: Radio Olsztyn





