Resort energii szykuje uproszczenie faktur dla 16,5 mln polskich gospodarstw domowych. Nowy projekt rozporządzenia zakłada m.in. likwidację zbędnych opłat abonamentowych i wydzielenie kosztów handlowych. Ułatwi to porównywanie ofert. Zmiany, które wejdą w życie jesienią, pozwolą też łatwiej zrezygnować z prognoz na rzecz płacenia za realne zużycie.
Jak jednak wynika z projektu rozporządzenia Ministerstwa Energii rachunki za prąd mają zostać uproszczone. Minister Miłosz Motyka podkreśla jednocześnie, że resort nie planuje rewolucji cenowej. Zmiany mają mieć głównie charakter porządkujący. W efekcie sprawić, że faktury będą łatwiejsze do odczytu oraz prostsze do zestawienia z ofertami z rynku.
Opłata abonamentowa już nie jako osobna pozycja
Pierwsza z zapowiadanych korekt dotyczy opłaty abonamentowej w części dystrybucyjnej (sieciowej). Dziś odbiorca płaci ją jako osobną pozycję w opłacie za dystrybucję. To koszt związany m.in. ze spisaniem licznika przez inkasenta.
Resort energii wskazuje, że w Polsce masowo montuje się nowoczesne liczniki, dzięki którym firma energetyczna widzi zużycie energii przez internet. Inkasent nie musi już chodzić od domu do domu, a koszty takiej obsługi są niższe.
W efekcie opłata abonamentowa ma zniknąć jako osobna pozycja na rachunku. Pozostałe drobne koszty, np. związane z rzadką kontrolą licznika, mają zostać „doklejone” do innej stałej opłaty, którą odbiorca i tak ponosi (tzw. składnik stały stawki sieciowej). Zamiast dwóch pozycji na fakturze ma zostać jedna, co ma skrócić rachunek i ułatwić jego porównywanie.
Cena za sam prąd w dół
Druga zmiana ma dotyczyć części sprzedażowej (obrotowej) rachunku za prąd. Dziś spółka sprzedająca energię ponosi stałe koszty. Takie jak utrzymanie infolinii, prowadzenie salonów w miastach, druk faktur czy zatrudnianie księgowych. Dotychczas takie koszty były ukryte w cenie energii. Oznacza to, że odbiorca płaci je w każdej zużytej kilowatogodzinie (kWh). Im większe zużycie prądu, tym większa część tych wydatków „rozlewa się” po rachunku.
Ministerstwo Energii chce, aby koszty biurowe zostały „wyciągnięte” z ceny samej energii i pokazane jako osobna, stała opłata handlowa, czyli abonament za sprzedaż. Resort zakłada, że dzięki temu cena za sam prąd (za kWh) powinna spaść. A porównywanie ofert ma być prostsze, bo odbiorca zobaczy oddzielnie cenę energii i opłatę handlową.
Kiedy zmiany w rachunkach wejdą w życie?
Projekt rozporządzenia przewiduje też zmianę dla osób, w których domach działają już nowoczesne liczniki zdalnego odczytu. Sprzedawcy prądu mają zostać prawnie zobowiązani do poinformowania każdego takiego odbiorcy o możliwości rezygnacji z faktur prognozowanych.
Po otrzymaniu informacji odbiorca będzie mógł przejść na rozliczenia oparte na faktycznym zużyciu energii. Przejście na taki model ma być całkowicie dobrowolne: konsumenci, którzy wolą dotychczasowy system prognoz, zachowają prawo do jego stosowania.
Projektowane przepisy mają wejść w życie jesienią 2026 r. Jednocześnie nowe zasady kalkulacji mają zostać zastosowane po raz pierwszy do taryf obowiązujących na 2027 r., co oznacza, że zmiany w rachunkach za prąd pojawią się w praktyce wraz z rozliczeniami według tych taryf.
Źródło: Ministerstwo Energii, Wirtualna Polska





