1 lutego 2026

Nazwy produktów – kogo gryzie parówka bezmięsna

Pojawiają się pomysły, by zakazać nazewnictwa charakterystycznego dla produktów mięsnych. Czy to wyrok na parówkę i stek vege?

Kiełbasa bezmięsna, burger roślinny, parówka wegetariańska, stek vege – takie nazwy produktów nie dziwią konsumentów. Pojawiają się jednak pomysły, by zakazać nazewnictwa charakterystycznego dla produktów mięsnych. Zwolennicy uzasadniają ten pomysł ochroną interesów konsumenckich. Jednak badania pokazują, że tylko niewielki odsetek klientów pomylił produkt wegański i mięsny przy zakupie.

Badania konsumenckie prowadzi Polski Związek Producentów Żywności Roślinnej (PZPŻR). Dowodzą, że te nazwy nie są dla kupujących problemem. 96 procent konsumentów wskazało, że nie zdarza się im nigdy albo prawie nigdy wybierać przez pomyłkę roślinnych produktów zamiast mięsa. Jedynie 4 proc. deklaruje, że zdarza im się często mylić w trakcie zakupów.

– Zakaz stosowania nazw odnoszących się do produktów mięsnych w przypadku produktów roślinnych, to nie jest do końca trafiony pomysł. Głównie dlatego, że te nazwy służą przede wszystkim jako opisanie funkcji danego produktu. Środowiska, które proponują wprowadzenie takiego zakazu, argumentują, że takie nazwy mogłyby być mylące – mówi Maciej Otrębski, ekspert RoślinnieJemy i współzałożyciel PZPŻR. – Polskie prawo wskazuje na to, że gdy dany produkt został dopuszczony na rynek, nie może wprowadzać konsumenta w błąd. Dlatego w przypadku alternatyw mięsa zawsze pojawia się dookreślenie, np. kiełbaska roślinna czy kiełbaska w stu procentach bezmięsna.

Nazwy produktów bez ograniczeń?

O ochronę nazw charakterystycznych dla produktów mięsnych od lat apelują ich wytwórcy. Zapowiadają, że chcą ją rozszerzyć na forum całej UE. Jak podkreślają, ok. 40 określeń zapożyczonych z branży mięsnej jest powszechnie używanych do produktów roślinnych.  Z informacji PZPŻR wynika, że tematem nazw ma się zająć ministerstwo rolnictwa. Branża spożywcza związana z produkcją żywności roślinnej będzie lobbowała za wycofaniem się z takiego pomysłu.

– Jest po prostu krzywdzący dla producentów roślinnych. Nie ma też umocowania w rzeczywistym wprowadzaniu konsumentów w błąd. Mamy mocne przesłanki za tym, że nie jest to problem, którym powinno się zajmować ministerstwo – ocenia Maciej Otrębski.

Również Polska Federacja Producentów Żywności wskazuje, że proponowane ograniczenie stosowania nazw można uznać za dyskryminację całego sektora produktów roślinnych względem sektora produkcji wyrobów pochodzenia zwierzęcego. W efekcie może to doprowadzić do spowolnienia rozwoju tej pierwszej branży.

Na stołach Europy

Regulacjami dotyczącymi nazw żywności roślinnej zajmowali się producenci i konsumenci w innych krajach. M. in. w różnych stanach w USA, Wielkiej Brytanii i we Włoszech. Ostatnio głośno było o działaniach Francji, która ponownie zdecydowała o wprowadzeniu zakazu używania nazw mięsnych przez producentów alternatyw. Przyjęcie takiego przepisu było następstwem fali protestów rolników. Zakaz ten miał wejść w życie w maju br. Jednak francuska Radę Stanu z powodu protestów producentów żywności ponownie go zawiesiła. Rozstrzygnięciem ma się zająć Europejski Trybunał Sprawiedliwości.

– Była próba wprowadzenia takiego zakazu we Francji dwukrotnie i dwukrotnie zakaz ten został podważony przez kolejne instancje zajmujące się tym obszarem prawodawstwa. To pokazuje, że takie działania mogą być uznawane za niekonstytucyjne lub nie są możliwe do wprowadzenia. Myślę, że to jest dobry przykład wzmożonych wysiłków w środowiskach, które dążą ku temu zakazowi. Pokazuje, że być może one nie są zasadne. Prawdopodobnie będzie to dobry przykład również dla polskiego rządu – mówi ekspert RoślinnieJemy.

Źródło: Newseria

Zobacz też: https://www.pprol.pl/ue-wciaz-nie-ma-definicji-pojec-weganskie-i-wegetarianskie/

Zaloguj się

Zarejestruj się

Reset hasła

Wpisz nazwę użytkownika lub adres e-mail, a otrzymasz e-mail z odnośnikiem do ustawienia nowego hasła.