1 lutego 2026

Burger roślinny już strawny, jogurt jeszcze nie

Można stosować nazwy takie jak stek czy kiełbasa w odniesieniu do produktów pochodzenia roślinnego. Burger roślinny jest strawny. Jogurt nie.

Decyzją Trybunału Sprawiedliwości UE można stosować nazwy takie jak burger, stek czy kiełbasa w odniesieniu do produktów pochodzenia roślinnego. W przypadku alternatyw nabiału orzecznictwo unijne nie jest tak łaskawe. Czyli burger roślinny już nie razi, jogurt dalej nie w smak.

Rynek roślinnych alternatyw mięsa i nabiału w ostatnich latach dynamicznie wzrósł zarówno w Europie, jak i w Polsce. Wraz z modą wege pojawiły się kontrowersje wokół kategoryzacji i nazewnictwa produktów spożywczych określanych mianem „plant based”. Poszczególne kraje unijne wykazywały się mniejszą lub większą tolerancją dla nazywania białkowych produktów alternatywnych określeniami tradycyjnie zarezerwowanymi dla produktów mięsnych, np. kotlet, szynka, burger. Pod koniec 2024 roku producenci roślinnych alternatyw mięsa doczekali się jednak korzystnego dla nich orzeczenia w tej kwestii wydanego przez Trybunału Sprawiedliwości UE. Burger roślinny – czemu nie?

Klops z kotletem vege

Batalia o nazewnictwo roślinnych alternatyw mięsa trwała od kilku lat. Za głównego przeciwnika stosowania nazw mięsnych uznawano Francję. Głosy sprzeciwu słychać było wyraźnie również we Włoszech i w Polsce. We Francji rząd przyjął specjalny dekret. Uniemożliwiał on tamtejszym producentom roślinnych zamienników produktów mięsnych stosowania nazw takich tak kotlet, stek czy kiełbasa.

Podobny postulat zgłosiła branża mięsna w Polsce. Pod koniec 2023 roku Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi opublikowało projekt rozporządzenia zakładający zakaz nazywania roślinnych zamienników mięsa „mięsnymi” nazwami takimi jak „szynka”, „wędlina”, „wędzonka” i „kiełbasa”. Do zakazu dotąd nie doszło. W tym czasie Trybunału Sprawiedliwości UE wydał orzeczenie na korzyść producentów alternatyw mięsa.

Burger roślinny już dozwolony

Kilka podmiotów działających w sektorze produktów wegetariańskich i wegańskich we Francji zakwestionowało tamtejszy dekret. Sprawa trafiła do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwośc. W swoim orzeczeniu wydanym pod koniec 2024 roku TS opowiedział się po stronie producentów alternatywnych produktów białkowych. Wyrok można uznać za przełomowy. Oznacza on de facto akceptację używania „mięsnych” nazw dla produktów wegetariańskich i wegańskich. W szczególności takich jak „kotlet”, „kiełbasa” czy „burger”. Trybunał zastrzegł przy tym, że jeśli właściwy organ krajowy uzna, że konkretne sposoby sprzedaży lub promocji produktów żywnościowych wprowadzają konsumentów w błąd, wówczas może on wszcząć postępowanie przeciwko ich producentowi.

Co z nabiałem?

Roślinne zamienniki białka zwierzęcego to jednak nie tylko alternatywy mięsa – to również alternatywy nabiału. Przedmiotowe orzecznictwo w tym zakresie opiera się na wyroku unijnego Trybunału Sprawiedliwości z 2017 roku. Mówi on o wyraźnym zakazie posługiwania się nazwami zastrzeżonymi produktów mlecznych, takimi jak „mleko”, jogurt”, „ser”, masło” czy „śmietanka” przez producentów produktów roślinnych. W Polsce od tej reguły jest jeden wyjątek – chodzi o tradycyjny ser jabłeczny, którego receptura pochodzi z początku wieku.

Mimo wyroku, debata publiczna i polityczna na temat nomenklatury roślinnych odpowiedników nabiału nie ustaje. Szczególnie wobec faktu, że w USA kwestie te wyglądają zupełnie inaczej. W 2023 roku Amerykańska Agencja ds. Żywności i Leków (FDA) opublikowała projekt wytycznych, w których dopuszcza nazywanie mlekiem napojów pochodzenia roślinnego. Europejscy producenci roślinnych alternatyw mleka muszą póki co radzić sobie z niekorzystnymi dla nich przepisami. Nazywając swoje produkty „napojami” lub sprytnie je obchodząc, np. „NIE MLEK* owsiane” (ALPRO).

Stabilizacja segmentu roślinnych alternatyw

Zainteresowanie roślinnymi zamiennikami mięsa i nabiału dynamicznie rośnie od około dekady. Ostatnie dwa lata przyniosły branży plant-based spore wyzwania. Takie jak bariery regulacyjne, presję cenową, i wzrost kosztów utrzymania. Decyzja Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości nie jest jedyną korzystną zmianą, która może przyczynić się do ponownego ożywienia rynku.

Od 1 stycznia producenci roślinnych zamienników mięsa w Polsce doczekali się jeszcze jednej, ważnej decyzji. Ich produkcja przestała być częścią „produkcji pozostałych artykułów spożywczych, gdzie indziej niesklasyfikowanej”. Doczekała się swojego miejsca w Polskiej Klasyfikacji Działalności (PKD). Wyrok Trybunału Sprawiedliwości UE w kwestii nazewnictwa oraz klasyfikacja PKD to zdarzenia świadczące o postępującej stabilizacji sektora roślinnych alternatyw.

Źródło: agronomist.pl

Zobacz też: https://www.pprol.pl/nazwy-produktow-komu-przeszkadza-parowka-bezmiesna/

Zaloguj się

Zarejestruj się

Reset hasła

Wpisz nazwę użytkownika lub adres e-mail, a otrzymasz e-mail z odnośnikiem do ustawienia nowego hasła.