W jednej z pomorskich wsi wybuchł konflikt między rolnikiem a jego sąsiadami. Powodem jest hodowla trzody chlewnej, licząca około 50 sztuk. Właściciel gospodarstwa został pozwany za rzekome uciążliwości związane z prowadzeniem produkcji.
To kolejny przypadek sporu o tzw. immisje, czyli oddziaływanie działalności gospodarczej na sąsiednie nieruchomości. Jak podaje „Tygodnik Poradnik Rolniczy”, w omawianej sprawie rolnik od ponad 20 lat zajmuje się hodowlą świń, a jego gospodarstwo stanowi główne źródło utrzymania. Dysponuje niewielkim areałem, a produkcja ma raczej charakter rzemieślniczy niż przemysłowy. Utrzymuje warchlaki i tuczniki oraz trzy lochy. Łącznie jest to około 50 szt. zwierząt.
Sprawa w sądzie
Pozew złożyli dwaj sąsiedzi, którzy działkę kupili w kwietniu 2023 r. Rolnik zaś prowadzi działalność i zajmuje się produkcją trzody od ponad 20 lat. Złożenie pozwu budzi zdumienie z racji skali prowadzonej działalności. 50 szt. świń w znikomy sposób oddziałuje na środowisko. Mimo to sąsiedzi domagają się zaprzestania uciążliwości oraz rekompensaty finansowej w wysokości 60 tys. zł. Żadnemu innemu mieszkańcowi hodowla pana Janusza nie przeszkadza — petycję popierającą rolnika podpisało ok. 100 osób.
Sprawa budzi zdziwienie wśród mieszkańców wsi. Około 100 osób podpisało petycję, w której podkreślono, że działalność gospodarstwa nie jest uciążliwa. W przeszłości rolnik był także kontrolowany przez odpowiednie służby. Nie wykazano wówczas poważnych nieprawidłowości.
Wyrok w sprawie może mieć znaczenie nie tylko dla stron sporu, ale również dla innych rolników prowadzących niewielkie gospodarstwa w Polsce.
źródło: „Tygodnik Poradnik Rolniczy”





