Kto pamięta książkę Witolda Zalewskiego pt. „Traktory zdobędą wiosnę”. Był to zbiór socrealistycznych opowiadań dotyczących planu rozwoju polskiej wsi w latach 50. XX wieku. Co ciekawe, kilka lat wcześniej władze ludowego z założenia państwa zlikwidowały kółka rolnicze, działające jeszcze w okresie międzywojennym.
Jednak próby budowania rodzimej wersji radzieckich kołchozów spaliła na panewce, bo polscy rolnicy zwyczajnie je bojkotowali. I dopiero po październikowej „odwilży” 1956 roku otrzymali szansę powrotu do struktur rodem z II RP. Mogli zakładać kółka rolnicze, a więc organizacje zrzeszające właścicieli prywatnych gospodarstw z jednej wsi.
Cały kraj w sieci kółek
Kółko rolnicze było organizacją reprezentującą ich interesy zawodowe. Pozwalało na rozwój i podnoszenie produkcji rolnej, do czego potrzebne były nowe narzędzia. Zwłaszcza ciągniki, które zastępowały siłę mięśni ludzkich i dotychczasowy sprzęt jak np. pługi konne. I takie plany przybrały realne kształty. Coraz więcej traktorów, zwykle „Ursusów”, pojawiało się na wsi, tak jak snopowiązałek a później – kombajnów. W dosyć krótkim czasie sieć kółek pokryła niemal całą Polskę, a przynajmniej jedno było w każdej gromadzie, wtedy podstawowej jednostce administracyjnej. Otrzymywały one materialne wsparcie z Funduszu Rozwoju Rolnictwa. Niejako w uzupełnieniu nowej struktury żywiołowo powstawały koła gospodyń wiejskich (KGW).
Koła gospodyń maja się dobrze
Brakowało natomiast traktorzystów. Ale tę lukę wypełniły MBM-y, czyli Międzykółkowe Bazy Maszynowe, obsługujące pod względem technicznym kółka z kilku sołectw. Z kolei w 1973 roku rozpoczęło się tworzenie rolniczych spółdzielni produkcyjnych (SKR). Stanowiły wyższy etap koncentracji sprzętu i zazwyczaj obejmowały jedną gminę. Głównym celem tej organizacji było prowadzenie działalności gospodarczej zgodnie z wytycznymi państwa. Do upadku PRL liczba SKR dochodziła do 1900 jednostek w kraju. Czyli obejmowały prawie 80 procent powierzchni kraju. Transformacja ustrojowa i gospodarcza doprowadziła do komercjalizacji części spółdzielni, a drugą ich część – do likwidacji. Ale KGW przetrwały i mają się dobrze!
Więcej w artykule Bogdana M. Wawrzyniaka pt. „Działalność kółek rolniczych w Polsce w latach 1956-1989” (ZDR nr 1/2026).
Artykuł jest dostępny w formacie PDF na stronie:





