1 lutego 2026
Fot. Canva

Polacy zaczęli chipować zwierzęta hodowlane

Instytut Zootechniki - Państwowy Instytut Badawczy wraz z firmą Farm Innovations rozpoczęli proces chipowania bydła. Wdrażana właśnie technologia ma na celu pozyskiwanie za pomocą chipów maksymalnej ilości informacji o ich stanie zdrowotnym.

O projekcie opowiedział nam prof. Piotr Wójcik z Instytutu Zootechniki – Państwowego Instytutu Badawczego, który zajmuje się programem:

Instytut jako jednostka badawcza wspomaga startup Farm Innovations w programie chipowania zwierząt. Od dawna chipujemy już małe zwierzęta towarzyszące, jak psy i koty, teraz zapadła decyzja, aby chipować także większe zwierzęta, zwłaszcza przeżuwacze. Chodzi tutaj nie tylko o kwestie hodowlane, ale także o bezpieczeństwo: chcemy wiedzieć, jakie zwierzęta trafiają do zakładów uboju, co się później dzieje z półtuszami i co kupuje klient.

Program wpisuje się w blockchain krajowy, co jest przewidziane w unijnej strategii „Od pola do stołu”, gdzie jest jasno powiedziane, że musi być znana ścieżka wędrówki produktu od wytwórcy do lady sklepu. Ale żeby było to możliwe, musimy mieć wiarygodne, niepowtarzalne dane dot. identyfikacji osobniczej. Dodatkowo działanie koreluje to z ekoschematami, podwyższonym dobrostanem, większą kubaturą dla zwierząt, przestrzeniami wolnymi i brakiem łańcuchów.

Obecnie przetrzymywane w systemie wolnostanowiskowym, pastwiskowym zwierzęta noszą kolczyki jako główny identyfikator obowiązujący w kraju i w UE, jednak powszechnie je gubią. Chip raz zaimplementowany podskórnie jest nieusuwalny – można go zlikwidować wyłącznie poprzez zabieg chirurgiczny. Jednocześnie jest bardzo mały, dostosowany – na podstawie rozporządzenia ze stycznia tego roku – do poszczególnych gatunków zwierząt. W chipie można zakodować różne informacje – między innymi numer zwierzęcia, który jest w ten sposób na całe życie do niego przypisany. Zakłady uboju mają detektory, wiedzą, gdzie znajduje się chip i łatwo mogą go wykryć, nie ma zatem możliwości, że chip zawędruje z produktem na półki sklepowe. Chip nie posiada baterii, nie emituje energii, ciepła, nie powoduje zakażeń, jest aseptyczny.

W ramach naszego projektu z Farm Innovations chcieliśmy, aby chip nie był tylko urządzeniem pasywnym z numerem zwierzęcia, ale dodaliśmy mu funkcje pozwalające monitorować, co dzieje się ze zwierzęciem. Nasz chip może zbierać informacje dotyczące temperatury zwierzęcia: Transponder założony na kantar stanowi formę przekaźnika odbierającego informację z chipa, zależnie jak go zaprogramujemy – może być to np. dwa razy na dzień. Jeżeli okaże się, że temperatura zwierzęcia jest podwyższona, chip zaczyna zbierać informacje częściej, aby ustalić, czy winny jest stan zdrowia zwierzęcia, czy czynniki środowiskowe. Transponder mierzy też temperaturę zewnętrzną w otoczeniu zwierzęcia. W efekcie dwa skomunikowane ze sobą urządzenia zbierają informacje o temperaturze wewnątrz i na zewnątrz ciała, które są przekazywane na antenę przekaźnikową i do systemu. Dodatkowo, antena także mierzy temperaturę środowiska. Jeżeli z korelacji wszystkich tych informacji wynika, że podwyższona temperatura zwierzęcia jest zbyt wysoka i nie wynika z warunków środowiskowych, hodowca otrzymuje alert o podejrzeniu jednostki chorobowej u zwierzęcia.

Jednocześnie zależy nam, aby chip razem z transponderem mogły spełniać funkcje pedometru, czyli aby wykrywał cykl płciowy zwierząt. Przykładowo w czasie rui temperatura jest podwyższona, a komputer powinien rozpoznać, jaki jest faktyczny stan zwierzęcia. W ten sposób chip stanowi dla hodowcy dodatkowe narzędzie podpowiadające mu, jak ma zarządzać stadem.

Ponadto, chip i transponder mają nas informować o tym, co się dzieje w stadzie. Przy obecnych wysokich temperaturach na odkrytych powierzchniach zwierzęta są nierzadko przegrzane i podatne na choroby. A ponieważ nie śledzimy aktywności zwierząt w ciągu doby, nie jesteśmy w stanie się dowiedzieć, czy nie istnieją chociażby niedobry wody na pastwisku. Dzięki chipowi dowiemy się, jaka jest aktualna sytuacja, czy nie trzeba przepędzić zwierząt na bardziej zacienioną kwaterę, podać więcej wody. Chip i transponder pozwalają też monitorować sytuację ciężarnych samic.

System jest tak skonstruowany, że przesyła informacje na telefon hodowcy, ale tylko w wypadku pilnego alertu, kiedy potrzebna jest interwencja. Natomiast wszystkie pozostałe informacje trafiają do komputera, gdzie są karty zwierząt, dane o ich pochodzeniu, dokumentacja do Agencji – szeroki zakres informacji o stadzie.

Wreszcie nasz partner Farm Innovations rozbudowuje obecnie system o funkcjonalność związaną z gelokalizacją, co powoli w przyszłości na lokalizację zwierząt na dużym obszarze, co jest to istotne przy wypasach zwierząt chociażby w takich regionach jak Bieszczady czy na Dolny Śląsk. Dodatkowo system będzie zapobiegał kradzieżom – zachipowane zwierzę jesteśmy w stanie bardzo łatwo odnaleźć na terenie Polski.

Zaloguj się

Zarejestruj się

Reset hasła

Wpisz nazwę użytkownika lub adres e-mail, a otrzymasz e-mail z odnośnikiem do ustawienia nowego hasła.