2023 rok przyniósł niewielki spadek ruchu oraz mniejszą liczbę kupujących w sklepach spożywczo-przemysłowych. W zasadzie wszystkie formaty straciły klientów, ale największy odpływ zanotowały hipermarkety. Ruch tylko lekko wzrósł w dyskontach. Z raportu wynika, że przeciętny konsument chodził na zakupy co 2-3 dni i spędzał tam średnio 15 minut. Ruch w sklepach – analiza została wykonana na podstawie monitoringu zachowań ponad 331 tys. konsumentów.
Spadek liczby klientów
W 2023 roku, w porównaniu z rokiem poprzednim, nastąpił minimalny spadek ruchu w sklepach spożywczo-przemysłowych. Przy jednoczesnym obniżeniu liczby klientów (odpowiednio -1,7% i -1% rdr. dla całego rynku). Tak wynika z badania przeprowadzonego przez firmę technologiczną Proxi.cloud i platformę UCE RESEARCH na grupie ponad 331 tys. konsumentów. Przeanalizowano ich zachowania w dyskontach, supermarketach i hipermarketach oraz sieciach typu convenience (łącznie w 37 tys. sklepów). Przyczyn takiego stanu rzeczy można upatrywać w rosnącej popularności usług cateringowych i zamawiania jedzenia na dowóz. To skutkuje tym, że część osób znacznie rzadziej udaje się do sklepów lub nawet całkowicie rezygnuje z nich. Ekspert przewiduje też, że w tym roku delikatny trend spadkowy będzie się utrzymać.
– W pierwszych kwartałach mieliśmy do czynienia ze wzrostem ruchu, a dopiero od wakacji zaczęły się spadki zarówno w zakresie liczby odwiedzin, jak i klientów. Można podejrzewać, że w 2024 roku, przynajmniej na początku, zauważalna będzie pewna tendencja spadkowa. Niemniej wiele zależy od kondycji gospodarki, poziomu inflacji oraz popularności usług zamawiania jedzenia na wynos i cateringu – mówi dr Nikodem Sarna z Proxi.cloud.
Ruch w sklepach – dyskonty na plusie
Dokładne dane pokazują, że delikatny spadek dotknął praktycznie wszystkie typy sklepów, które zostały wzięte pod uwagę w badaniu. Ruch zmniejszył się w supermarketach rdr. o 1,4%, w sklepach typu convenience – rdr. o 3,2%, a w hipermarketach poszedł w dół aż o 8,1% rdr. Na lekkim plusie znalazły się natomiast dyskonty – 1,2%. Dr Jolanta Tkaczyk z Akademii Leona Koźmińskiego uważa, że na wyniki poszczególnych formatów mogły wpłynąć różnice w zakresie ofert, lokalizacji, strategii marketingowych i zmieniających się preferencjach konsumentów.
– Hipermarkety mogły odnotować największy spadek ruchu ze względu na ich wielkość i umiejscowienie, które często wymaga dłuższych wizyt. Najbardziej także one tracą odwiedzających z powodu rozwoju zakupów online. Dyskonty zyskały na popularności dzięki koncentracji na niskich cenach i wygodzie, co odpowiada obecnym trendom konsumenckim. Klienci starają się bowiem oszczędzać i w związku z tym kierują się przy zakupie przede wszystkim ceną.
Najwięcej straciły hipermarkety
Z kolei dr Maria Andrzej Faliński, wiceprezes Stowarzyszenia Forum Dialogu Gospodarczego, były wieloletni dyrektor generalny Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji, mówi o „kryzysowym” stylu zakupowym. Konsumenci kupują szybko tylko to, co muszą, po redukcji koszyka towarów. Takim potrzebom odpowiadają dyskonty, które oferują niezbędny asortyment, promocje i dobre jakościowo marki własne.
– Sklepy średnie i małe, jeśli oferowały dobre lub choćby porównywalne ceny do hipermarketów, wygrywały. W czasach drożyzny hipermarkety są postrzegane jako „wyciągacze pieniędzy”. Dlatego że zachęcają do kupowania produktów, których wcześniej konsument nie planował kupić. Poza tym chodzenie do nich zabiera dużo czasu, A jako że z reguły są położone dalej od osiedli, to trzeba zapłacić za paliwo, by do nich dojechać – mówi dr Faliński.
Z omawianej analizy wynika również, że wszystkie formaty straciły unikalnych klientów. Największy ubytek zanotowano w hipermarketach – na poziomie 3,4%. Mniejszy zaobserwowano w supermarketach – o 1,7% rdr. Z kolei sieci convenience i dyskonty zaliczyły spadki po 1,2% rdr. Dr Nikodem Sarna łączy te wyniki z tym, że ludzie najczęściej robią zakupy w swojej najbliższej okolicy, gdzie dominują głównie sklepy convenience i dyskonty.
– Podobnie jak w odniesieniu do spadku ruchu, największy odpływ liczby klientów zanotowały hipermarkety. Co ciekawe, w przypadku zasięgu delikatne spadki wyliczono również w dyskontach, choć nastąpił tam wzrost ruchu. Może być to wynikiem zmniejszenia się liczby osób chodzących na zakupy w ramach jednego gospodarstwa domowego. A także coraz większą popularnością usług cateringowych i dowozu zakupów – przewiduje dr Nikodem Sarna.
Kwadrans na zakupy co 2-3 dni
Na praktycznie niezmienionym poziomie pozostał czas pojedynczych zakupów w 2022 i 2023 roku (spadek o 0,6% rdr. dla całego rynku). Z kolei średni łączny czas spędzony w sklepach spadł o 1,4% rdr. – również dla całego rynku. Jedynym wyjątkiem są dyskonty, ale to tylko wzrosty na poziomie 0,3% rdr. Utrzymanie podobnego czasu trwania zakupów rok do roku sugeruje, że mimo zmian w ogólnym ruchu, zachowania konsumenckie pozostały stosunkowo stabilne. Można z tego wyciągnąć wniosek, że klienci rzadziej odwiedzają sklepy, ale spędzają w nich podobną ilość czasu. To może być wynikiem planowania zakupów lub preferencji dotyczących sklepów, które odwiedzają.
– Średni czas wizyt w 2023 roku wzrósł wyłącznie w dyskontach i to niewiele, bo o 0,3%. W pozostałych formatach zanotowano spadki. Największe występowały w hipermarketach i supermarketach – odpowiednio o 1,9% i 1,4% rdr. Różnice te mogą być spowodowane zmianą przyzwyczajeń ludzi i częściowym przerzuceniem się na dyskonty kosztem supermarketów i hipermarketów. A także utrzymującą się wyższą inflacją, przez którą konsumenci w dużej mierze kupowali produkty pierwszej potrzeby – twierdzi dr Sarna z Proxi.cloud.
W dłuższej perspektywie sytuacja powinna się jednak ustabilizować. Wyniki za 2024 rok powinny być podobne jak za 2023 rok.
Źródło: MondayNews Polska





