Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi, we współpracy z Centrum Doradztwa Rolniczego w Brwinowie Oddział w Krakowie, po raz drugi zorganizowało międzynarodowy projekt pod Gorcami. Jego celem jest wspieranie administracji Ukrainy i Mołdawii w procesie zbliżania prawodawstw tych krajów do wymogów UE. Chodzi szczególnie o problematykę rolną.
Pierwsza edycja tej „Szkoły letniej dla administracji Mołdawii i Ukrainy” odbyła się w sierpniu ubiegłego roku. Podobnie jak wtedy, również i w tym roku, przedstawiciele Zagórzańskich Dziedzin otrzymali zaproszenie do prezentacji rolniczej i kulinarnej części swojej oferty. Tym zadaniem zajęły się gaździny z Koła Gospodyń Wiejskich Łętowe. Kto bowiem lepiej niż one zna i korzysta z krótkich łańcuchów dostaw czy bogactwa produktów lokalnych? Kto lepiej wykorzystuje miejscowe bogactwo ziół, gotuje wyśmienite dania łącząc w nich tradycję z nowoczesnością? A przy tym wygląda, jak na Zagórzan przystało?!
O procesie wpisu dań na ministerialną Listę Produktów Tradycyjnych oraz budowaniu oferty opartej na dziedzictwie przyrodniczym i kulturowym miejsca nie wspominając…
Z pola na stoły
I tym razem goście z zagranicy rozkoszowali się smakiem zagórzańskiej zupy z korpieli na mleku i pierogów z suszonymi śliwkami. (Obie potrawy znajdują się na zaszczytnej Liście Produktów Regionalnych). Danie główne stanowiła rodzima baranina. Podana na pieczonych warzywach, w towarzystwie grillowanego serka i sosu z borówek leśnych prezentowała się wyśmienicie. A na deser? – placek z jabłkami z gałką kraftowych lodów od Lodów i Spółki oraz tradycyjny sernik. Pragnienie goście mogli ugasić popijając kompot ze świeżych owoców sezonowych, zebranych w łętowskich sadach. Oraz wodą z dodatkiem naturalnego soku z kwiatów czarnego bzu.

Aromaty z kuchni mieszały się z tymi ziołowymi unoszącymi się z bukietów zdobiących stoły… Toczyły się opowieści o kuchni Zagórzan. O marce lokalnej, o rolnictwie i dziedzictwie miejsca, gdzie Beskid Wyspowy wita się z Gorcami. Wszyscy rozkoszowali się tym, czego przyszło im doświadczyć podczas tego spotkania. Jedynie tłumacz musiał sobie język łamać. Wszak translacja gwarowych, regionalnych słów do najłatwiejszych nie należy…
Magda Polańska





