3 marca 2024
Szukaj
Close this search box.

Małe sklepy znikają coraz szybciej. „Potrzebna jest promocja lokalnej przedsiębiorczości ponad podziałami”

Tendencja likwidacji małych sklepów, tych do stu kilkudziesięciu metrów kwadratowych, utrzymuje się od wielu lat. Potrzebna jest promocja lokalnej przedsiębiorczości, to sprawa ponad wyborami i podziałami - tłumaczy Karol Dobrowolski, wiceprezes Warszawskiej Izby Gospodarczej.

Małe sklepy znikają z Polski w zastraszającym tempie. 10 000 małych sklepów zawiesiło działalność w 2022 roku, 4000 małych sklepów przestało istnieć w ubiegłym roku – wyliczył w audycji „Gość Radia ZET” szef PSL Władysław Kosiniak-Kamysz.

Kosiniak-Kamysz powołał się na raport Dun and Bradstreet. Wynika z niego, że w 2022 roku zamknęło się około 4000 sklepów detalicznych, przeważnie żywnościowych, niewyspecjalizowanych oraz ogólnego przeznaczenia.

Dodatkowo prawie 10 000 placówek handlowych zawiesiło działalność w ubiegłym roku, jest to o 72 procent więcej sklepów niż w 2021 roku. Co prawda były to wszystkie rodzaje sklepów, a nie tylko detaliczne lub małe, jednak sytuacja w ” małym handlu” faktycznie jest kryzysowa, tłumaczy Karol Dobrowolski, wiceprezes Warszawskiej Izby Gospodarczej:

Dane z raportu absolutnie nie kłamią – tendencja likwidacji małych sklepów, tych do stu kilkudziesięciu metrów kwadratowych, utrzymuje się od wielu lat. W efekcie w układzie producenckim zaczyna brakować rodzimej, znanej z przeszłości gałęzi dystrybucji. Wprowadzenie proponowanej przez PiS „lokalnej półki” niewiele zmieni, ponieważ część producentów nie spełni odpowiednich warunków – straciliśmy w Polsce wiele lat, aby przygotować produkcję w sposób wystandaryzowany. Mówienie dzisiaj, że polskie to smaczne i zdrowe, nie wystarcza. Klient świadomy domaga się certyfikatów, bo chce wiedzieć, co je.

Dla polskiego rolnictwa jest konieczne utrzymanie tradycyjnej gałęzi dystrybucji, poprzez bazary czy małe sklepy tak, aby istniała konkurencja w stosunku do sieci handlowych. Administracyjnie nie da się tej wojny wygrać. Jeszcze 10-15 lat temu w Polsce mieliśmy względną równowagę jeśli chodzi o handel: jedni i drudzy mieli możliwość funkcjonowania na rynku. Popatrzmy, co się dzisiaj dzieje na polskiej prowincji: czy mały sklep ma równe szanse konkurowania z dużymi sklepami? Zadajmy sobie pytanie, czy w tym wypadku nie powinny być oddzielne regulacje podatkowe czy ZUS-owskie. To nie kwestia ulg, ale stworzenia systemu, który daje szanse na to, aby infrastruktura została na polskiej prowincji.

Musimy obecnie przemyśleć, jak aktywność ludzką, przedsiębiorczość wkomponować w ogólny rozwój gmin. Komu będą potrzebne chodniki, gminne ośrodki kultury czy wodociągi, jeśli nie będzie ludzi, którzy z nich korzystają. A Polska powiatowa coraz bardziej się wyludnia. Promocja lokalnej przedsiębiorczości powinna być sprawą ponad wyborami i podziałami.

Partner portalu

Reklama

Najczęściej czytane

Zaloguj się

Zarejestruj się

Reset hasła

Wpisz nazwę użytkownika lub adres e-mail, a otrzymasz e-mail z odnośnikiem do ustawienia nowego hasła.