18 stycznia 2026

Dariusz Górecki: czego nie potrafią wiatraki

Biogazownie. Dlaczego marginalizujemy potencjał, który może stać się fundamentem transformacji energetycznej i konkurencyjności polskiej gospodarki?

Turbina wiatrowa – niestabilne źródło energii elektrycznej. Produkuje stosunkowo tani prąd … o ile wieje wiatr, a turbina stoi na lądzie. Bo jak stoi na morzu, to niespecjalnie tani. W polskich warunkach lądowe elektrownie wiatrowe pracują średnio przez 1 500–2 500 godzin w roku (dane URE, 2024). I tyle na temat.

Biogazownia – prawdziwy kombajn ekologiczny. Jedno z nielicznych, stabilnych źródeł energii OZE. Produkuje energię elektryczną właściwie 24 godziny na dobę. Niezależnie od tego, czy świeci słońce, wieje wiatr, czy mamy lato, czy zimę. Średnio 8 000–8 500 godzin w roku (dane Polska Izba Biogazu, 2024). Ma własny, ekologiczny magazyn energii w postaci zbiornika na nadwyżkę biogazu. Zamiast litowo-jonowych „elektrośmieci”, które po kilku–kilkunastu latach trzeba będzie utylizować. Często zanim koszt ich zakupu się zamortyzuje.

Kombajn przy okazji

Ale to nie wszystko. Jak na kombajn przystało, biogazownia produkuje „przy okazji” tyle samo energii cieplnej, co elektrycznej. Można ją z powodzeniem wykorzystać do ogrzewania domów, szkół, przedszkoli. Albo bezpośrednio wykorzystać w procesach produkcyjnych w przemyśle (np. przetwórstwie spożywczym). Jeśli mamy taką potrzebę, ciepło zawsze można przekonwertować na chłód. Klimatyzowane obory i chlewnie dla poprawy dobrostanu zwierząt? Czemu nie. Ekologiczne chłodnie dla przetwórstwa rolno-spożywczego? Jak najbardziej..

Dodatkowo, biogazownie są znakomitym miejscem utylizacji odpadów biologicznych pochodzących z przemysłu rolno-spożywczego. Oraz odpadów komunalnych – zarówno miejskich, jak i wiejskich (szamba, osady z oczyszczalni ścieków, resztki żywności, bioodpady, zawartość „brązowych worków”, itp.), To, co dla wielu gmin i przedsiębiorstw jest rosnącym obciążeniem – zarówno ekologicznym, jak i ekonomicznym – w biogazowni może stać się cennym surowcem do produkcji energii. Wszelkie bioodpady, zamiast trafiać na wysypiska, do spalarni lub być lokalnie „utylizowane” w piecach, w lasach, na polach lub w nieszczelnych szambach, mogą stanowić idealne źródło czystej, ekologicznej energii. Wiatraki tego nie potrafią.

Na tym jednak lista zalet się nie kończy. Biogazownie wytwarzają również i zupełnie „przy okazji” pełnowartościowy i ekologiczny nawóz organiczny. W rolnictwie może on w znacznym stopniu zastąpić drogie, importowane nawozy sztuczne. Z korzyścią nie tylko dla środowiska i gospodarki, ale przede wszystkim dla przyszłości polskiego rolnictwa i przemysłu spożywczego. Które wkrótce będzie musiało się zmierzyć z surowymi ograniczeniami emisji gazów cieplarnianych. Nie tylko dwutlenku węgla, ale także podtlenku azotu i amoniaku. Wiatraki tego nie potrafią.

Kluczowy element

Mało? Biogazownie mogą także produkować wysokiej jakości ekologiczne paliwo (bio-CNG lub bio-LNG) – nadające się zarówno do sieci gazowniczych, jak i do ekologicznego transportu. Jeśli chcemy mieć tani i czysty transport, spełniać cele dyrektyw RED II i RED III oraz zapewnić sobie bezpieczeństwo energetyczne, musimy zwiększyć produkcję paliw wytwarzanych lokalnie – zamiast polegać na imporcie paliw kopalnych czy wodorze, który w wielu zastosowaniach wciąż jest na etapie rozwoju technologicznego. Wiatraki tego nie potrafią.

Podsumowując, biogazownie, w przeciwieństwie do samych farm wiatrowych czy fotowoltaicznych, mogą być nie tylko kluczowym elementem strategii energetycznej kraju, koncepcji energetyki rozproszonej, czy „wysp energetycznych” opierających się na energii elektrycznej, cieplnej oraz biopaliwie wytwarzanym lokalnie, ale także mogą stanowić kluczowy element gospodarki w obiegu zamkniętym, ekologicznej gospodarki żywnościowej i przede wszystkim wielowymiarowej strategii bezpieczeństwa i niezależności na szczeblu lokalnym. Taki all-in-one.

Dlatego dziwi fakt, że rząd – w kraju zagrożonym geopolitycznie, uzależnionym od paliw kopalnych i w dużej mierze położonym w mało korzystnej strefie wiatrowej – w Krajowym Planie Energii i Klimatu stawia głównie na energetykę pogodozależną, marginalizując potencjał biogazu. Jak ma się to do zapewnienia bezpieczeństwa i suwerenności energetycznej kraju? To potrafią wyjaśnić chyba tylko najbardziej zagorzali wiatrakowi lobbyści.

Część szerszej polityki

Tymczasem Polska, która zajmuje obecnie istotną pozycję w europejskim sektorze rolno-spożywczym, za chwilę zderzy się z barierą wyśrubowanych norm ekologicznych na emisję CO2 oraz azotu. Z pewnością skorzystają na tym zagraniczni konkurenci. Aby skutecznie wykosić nas nie tylko z rynku europejskiego, ale także z naszego własnego. Polska żywność, znaczona wysokim śladem węglowym i azotowym (liczonym na etapie produkcji, przetwórstwa, magazynowania i transportu), nie będzie miała żadnych szans na rynku z produktami spożywczymi z Niemiec, Włoch czy Francji.

Patrząc na działania innych europejskich krajów, np. niemieckiej Energiewende rozpoczętej w 2000 roku widać wyraźnie, że rozwój biogazowni to nie tylko kwestia taniej energii. Ale także część szerszej polityki ochrony środowiska, konkurencyjności gospodarki oraz bezpieczeństwa. Nie tylko energetycznego. W Niemczech działa obecnie ok. 10 000 biogazowni, we Włoszech i Francji – po ok. 1 500, a w pozostałych krajach Unii Europejskiej są w fazie dynamicznego rozwoju. W Polsce działa ok. 300 biogazowni – i wygląda na to, że ktoś uznał, iż to… za dużo. My zawsze musimy iść „pod prąd”. Nomen-omen.

Dariusz Górecki

Członek Zarządu Związku Rewizyjnego Spółdzielni Energetycznych, Rozwojowych i Cyfrowych

Zaloguj się

Zarejestruj się

Reset hasła

Wpisz nazwę użytkownika lub adres e-mail, a otrzymasz e-mail z odnośnikiem do ustawienia nowego hasła.